Wielkanoc 2008
Oczywiście jak zawsze – czas zleciał szybciutko, zwłaszcza te parę dni po świętach.
Troszkę dziwnie… jak zwykle zresztą po takim okresie nieobecności w Polsce. Wielkanocne jedzenie nieco się rozlazło – jakoś tak każdy w swoja stronę… hmmm… chyba taka kolej rzeczy.
Muszę pochwalić Ilonę, naszego dzielnego kierowcę! no!
Ale po raz kolejny uderzyło mnie, jak ludzie w Polsce są niemili dla siebie. (Ale trudno mnie zadowolić – albo narzekam na słodko-pierdzące zachowanie w Danii albo na nieuprzejmość w Polsce
) W każdym razie i Ilona tym razem przyznała mi rację.
Ta nieuprzejmość uderza zwykle w sklepach: scenka w sklepie Terranova- starsza ekspedientka do młodszej: “To jest w takim pudle na zapleczu tam i tam” Po jakiś 10 minutach młodsza wraca i mówi z pretensją w głosie, że nie może znaleźć. “No mówię, że jest to tam i tam, w takim i takim kartonie. Wróć i poszukaj!” odpowiada ostro starsza, która mogłaby zresztą ubierać się stosowniej do swego wieku. Młodsza burczy cos pod nosem i wraca na zaplecze… Niby nic ale rzecz nie do pomyślenia w Danii. No co szkodziło tej starszej pójść i pomóc? Nie – musiała pokazać przed innymi kto tu rządzi. Ta młodsza za to nie musiała od razu mieć głosu męczennicy… Za to w sklepie Re-Reserved w Galerii Kopernik młoda ekspedientka nie musiała wyskakiwać (za plecami ochroniarz) do mnie i do mamy mówiąc coś o ilości rzeczy w przebieralni. Nie może spokojnie podejść? Wyglądamy jak złodziejki? Ja miałam ochotę od razu wyjść – nie muszę zostawiać pieniędzy w sklepie obsługiwaną przez taką siksę! No ale mama chciała jednak coś przymierzyć. A siksa hihihihi do ochroniarza… litości! W drugim Re-reserved w centrum, nie mieli takich problemów… Można? Można.
Nie chodzi o to, żeby rzucano mi się do stóp i obskakiwano mnie dookoła. Nie. Chodzi o zwykłe poszanowanie drugiej osoby. Uprzejme, nie nadskakujące zachowanie.
(Żeby nie było, że tak negatywnie o ekspedientach to dodam, że czytałam kiedyś blog osoby, która pracowała w House. Tak się oburzyłam tym, jak tam traktowano pracowników, że od tej pory moja noga w tym sklepie nie stanęła)
No i ochroniarze… a najlepsi są z Rossmann’a. Czasem krok w krok z tobą. Słyszysz ich oddech na ramieniu przy oglądaniu płynów do higieny intymnej, czy chcesz czy nie. No i koniecznie obejrzą co masz w koszyku, fachowo się porozumiewają przez walkie-talkie między sobą; “Sprawdź tego i tego. Przejdź tam i tam” z miną wagi państwowej… W Danii ochroniarzy widać przy większych imprezach, są w dużych centrach handlowych (ale nie zauważasz ich, nie towarzyszą ci przy zakupach a już na pewno nie zaglądają do koszyka!) a w normalnych sklepach pojawia się straż miejska od czasu do czasu. Wejdą, zatoczą kółko i wyjdą…



