Posts Tagged ‘tapas’

Hiszpania – Sagunto

poniedziałek, Styczeń 4th, 2010

We wtorek ruszyliśmy na stację kolejową i po zapłaceniu około 4 Euro od osoby, każdy miał bilet w jedną i druga stronę.
Mieliśmy jakąś dobrą godzinkę do odjazdu, więc poszliśmy na spacer i tak właściwie za winklem trafiliśmy na bazar rozłożony wzdłuż ulic. Ciuchy, pierdołki, zegarki, obrusy, pościele, roślinki, paski, torebki – wszystko bliżej nieokreślonych firm ^^ Ale wiem, gdzie można by było w Walencji za tani pieniądz się ubrać O_o

Po godzince wróciliśmy na dworzec. Przystanek docelowy znajdował się koło górki, na której ostały się ruiny twierdz. Zagłębiliśmy się w miasteczko – labirynt ulic i uliczek rozłożonych wokół wspomnianej górki… wiele starszych domów wygląda na moje oko tak: wąski budynek, jedno-piętrowy, szerokie drzwi i nad nimi balkon tj drzwi balkonowe z barierką lub balkonik szeroki na sporą doniczkę… do całości dodajmy względnie okna poboczne. Mix domów zadbanych i niezadbanych, a także ulic wznoszących się łagodnie jak i stromo, liczne rośliny doniczkowe: na schodach, przy drzwiach, na balkonach, tarasach, parapetach. Kościoły stykające się z domami. W prześwitach między budynkami widać było ruiny – tylko jak do nich podejść?
Tak prąc naprzód, dotarliśmy do małego ‘ryneczku’ z paroma restauracyjkami. Niektórzy byli głodni. Za pomocą szczątkowego hiszpańskiego i trochę machania rękami dowiedzieliśmy się, że koło południa to my tapas możemy co najwyżej dostać. No to coś każdy wybrał: frytki, sałatka rosyjska i melon z szynką.
Ruszyliśmy dalej i w końcu dotarliśmy do drogi prowadzącej do ruin… uff… zaczęły się widoki (miasto, pola, góry i morze) :) oraz brzęczenie cykad. Po prawej stronie minęliśmy odremontowany teatr rzymski. Za bramę wiodącą do zamku, w cieniu budynku w stylu starożytno grecko-rzymskim (nie znam się ) siedział pan z laptopem i wręczał bilety, choć wstęp wolny. Pewnie liczą turystów. Gorąco. A my już wiedzieliśmy, że duzó będzie do obejścia…
Sagunto / Sagunt było w czasach starożytnych osadą Iberów, następnie grecką kolonią Saguntum, a od III w. p.n.e. sprzymierzyło się Rzymem – do tego czasu znane pod nazwą Arse; Kartagińczycy w 219 p.n.e. zdobyli Sagunto  pod wodzą Hannibala, co doprowadziło do wybuchu II wojny punickiej; około 212 p.n.e. dostało się pod panowanie Rzymu; w VIII w. zajęte przez Arabów, którzy władali miastem do 1248; dopiero w 1. połowie XIII w. włączone do Aragonii. W średniowieczu znane jako Murviedro.
Widoki – przepiękne, w jakąkolwiek by nie spojrzeć stronę. Zamek był budowany i zmieniany po kolei przez Iberów, Kartagińczyków, Rzymian, Maurów i Francuzów. Długaśny pas murów pochodzi głownie z okresu arabskiego i francuskiego.

I tak zaczęliśmy to wszystko obchodzić. I parę kilosów zeszliśmy… nawet dzisiaj ruiny robią wrażenie – co dopiero w czasach, kiedy to tętniło życiem. Zabezpieczono tylko co najbardziej niebezpieczne elementy, także można było swobodnie spacerować i zaglądać w zakamarki – na ile pozwalały liczne kaktusy (nigdy, ale to nigdy nie dotykajcie żadnej części tych podstępnych roślin, nawet jeśli nie widać kolców, i nawet jeśli coś wydaję się być owocem :P ) Ania z Marcinem się przypiekli – ja tam co rano smarowałam się mazidłami przeznaczonymi na bycie w słońcu :P Pękły moje ukochane okulary przeciw słoneczne. Większość czasu więc mrużyłam oczy od nadmiaru światła.

Czy było warto to zobaczyć?
Pewnie! :)

Patrz ––› Galeria

Tego popołudnia padliśmy…

statystyka