Posts Tagged ‘szkolenia’

Koniec lata…

poniedziałek, Październik 6th, 2008

Jak co roku u Marcina w pracy, został zorganizowany dzień socjalno-integrujący. Ponieważ rok temu nie za bardzo wyszła wyprawa do wesołego miasteczka, postawiono na powrót do ryb – nawet w to samo miejsce, tylko jezioro  obok.

Dzień miał się zacząć od strzelania z dubeltówki do wyrzucanych spodków, następnie wyprawa nad jezioro, potem grill. Ponieważ padało dość mocno, założyliśmy, że strzelanie się nie odbędzie. Błąd. Niektórzy przyjechali i strzelali z spod wiaty na samochody u Petera i Gitte (właścicieli firmy) – dostaliśmy telefon z pytaniem, czemu nas nie ma… a my tymczasem nerwowo szukaliśmy kaloszy dla obojga i kurtki na deszcz dla Marcina. Znaleźliśmy, kupiliśmy i pojechaliśmy nad jezioro. Gdybyśmy się nie pojawili, obraziliby się… Padało momentami strasznie – ale siedzieć trzeba było… a schować się nie było gdzie pod daszkiem… z racji braku spławika, nauczona zostałam spinningu :O i złapałam 10 cm bliżej mi nie znaną rybkę. Marcin złapał nieco większą :P

Kiedy nadeszło popołudnie, korowód samochodów ruszył do Petera i Gitte. Tam zdecydowano o ponownym strzelaniu, jako że nie wszyscy próbowali poprzednio. Ja, pamiętając próbę swą na imprezie Prime Cargo, odmówiłam. Za to spróbowałam sobie strzelania z krótkiego pistoletu – wiatrówki. Całkiem przyjemne, tylko łamanie tego zajmowało mi wieki… nieco toporny był pistolet i wymagał naprawdę dużej siły. W międzyczasie grillowano mięsko, ktoś grał w bule i zbijanie kawałków drewna, nazwy gry nie pamiętam. W końcu zaczęto jeść. Atmosfera była dziwna, wszystko się wlokło., ‘gospodyni’ imprezy była wyraźnie nie w sosie. Uciekliśmy bodajże po 20.oo.

Za tydzień za to mieliśmy imprezę w mojej pracy. Ale najpierw były dwa dni kursu (płatnych, to miłe). Na jednym kursie uświadamiano nam, jak ważna jest komunikacja a także to, że każdy z nas jest inny i że to bardzo dobrze… rozwiązaliśmy test (co było dla mnie katorgą – wszystko po duńsku i nie używali tylko czasowników z mojej szkolnej tabelki :P ), narysowaliśmy wykresy. Każdy został przypisany do jednego z ptaków: orła (przywódca, lider), papugi (śmieszki, plotkarze), gołębia (ostrożni, trzymający się w grupie) lub sowy (zamknięci, dokładni) a także do bardziej szczegółowych typów, już bez porównywania do ptaków. A więc do każdego trzeba podchodzić inaczej i …. tak przez trzy godziny. Muszę przyznać, że prowadzący zajęcia był niezły w opowiadaniu i mocno ekspresywny. Ten kurs robi się w Easy Food jak nazbiera się kilkunastu nowych pracowników.

Teraz wiem, dlaczego po całym zakładzie porozwieszane są obrazki ptaków. Cały czas się zastanawiałam – nie mogli pozawieszać w ramach ozdoby czegoś lepszego niż kolorowe cliparty?

Wiedza, jakim jest się ptakiem, była potrzebna do kursu następnego. Wszyscy zostali podzieleni na grupy około 8 osobowe. Zabawy zespołowe wokół zakładu (kładki przez ‘zatrute’ jezioro, kierowanie osobą z zakrytymi oczami, opowiadanie jak przejść przez pole minowe czy wspólne kierowanie ‘helikopterem’ na sznurkach) i w pawilonie (malowanie indywidualne i zbiorowe) oraz degustacja nowych produktów – integracja wychodziła mi już uszami… a wieczorem impreza, wchodząca klimatem niby w Oktober Fest. Dziwnie siedzieć z ludźmi, z którymi się przepracowało dopiero parę dni. Do tego, w moim zespole jestem zdecydowanie najmłodsza – następne to dwie czterdziestki, jedna pięćdziesiątka i trzy sześćdziesiątki! Do tego mój kulejący duński… Jakoś przeżyliśmy namolnego podpitego mechanika, występy tanecznego niejakiego Hasama itp. Po 22.oo uciekliśmy z kwikiem… może się nie nadajemy na integrację…

Marcin stwierdził, że nie pali, nie pije, odzywia się bardzo zdrowo – to chce mieć wiatrówkę w ramach radości z życia. Poszedł i kupił. Jest mniejsza od  tej, którą próbowaliśmy u Petera, ale łatwiej się łamie i jeśli się strzela okrągłymi nabojami to mozna używać magazynku na 10 pocisków. Placyk za Lejrskov (dom czeka na sprzedanie) okazał się nieco za mały + murek i liczne kamienie od których potencjalnie mogły się odbijać kulki. Ale już wBrørup było pole do manewru. A w powietrzu czuć już było chłodnawy wiatr.

Ściąga mnie przy strzelaniu na dół i w prawo…

Jeszcze nie dostaliśmy rachunku od mechanika samochodowego – to już jakiś miesiąc…

Patrz –> Galeria

Dom w Brørup powoli zmienia się pod klub swingersów: Janka poszyła czarne zasłony, pojawiły się czarne rolety, coraz więcej kanap i łóżek, założono zamki do pomieszczeń prywatnych, robienie strony internetowej… jest już i nazwa: Fantacia.

statystyka