Posts Tagged ‘świąteczne ferie’

Boże narodzenie – Nowy Rok 2009

poniedziałek, Styczeń 12th, 2009

I z powrotem w Polsce. Powrót mnie rozbił. Już dawno nie chwyciła mnie taka tęsknota… myślałam, że to już za mną – a tu taka niespodzianka.

Co nam się udało zrobić:
- pokazać babci jak się wysyła i odbiera zdjęcia przez skrzynkę pocztową;
- pojechać na basen solankowy do Ciechocinka;
- spotkać ze znajomymi czy to na mieście czy też zobaczyć jak się urządzili;
- być na dwóch Wigiliach;
- odwiedzić dziadków w Golubiu-Dobrzyniu i pobieżnie zobaczyć osadę Karbówek (zimno) :P ;
- zobaczyć babcię Marcina i spotkać się z częścią jego rodziny;
- zobaczyć jak się pobudował Rydzyk na obrzeżach Torunia;
- pojechać do lekarza w Zabrzu – zmieniliśmy prowadzącego, ponieważ ta z Krakowa jest nieuchwytna – że tak się delikatnie wyrażę.
- porobić małe zakupy i samemu podoradzać w takowych.

Patrz –> Galeria

Zimno mnie troszkę zaskoczyło. No niby wiedziałam, że jest parę stopni zimniej ale… przede wszystkim butów nie wzięłam odpowiednich. Zdarza się. Jednym z pierwszych zakupów były rękawiczki i czapki.

Tęsknota tęsknotą – ale nie zobaczyłam ani nic nie usłyszałam, co by chociażby mnie zastanowiło nad powrotem do Polski. Te podwyżki pensji – których tak szybki wzrost groził polskiej gospodarce – okazuje się albo nie dotyczyć pytanych albo w porywach do 50 zł… o czym my mówimy. Oczywiście statystycznie od takiego 1000 zł te 50 to wzrost o 5% i to tak ładnie się o tym pisze. Tylko że te 50 zł (w porywach) jakoś wydatnie nie wpłyną na poprawę standardu życia.

Część osób jednak mówi, że jest dobrze. Dobra płaca, warunki – chociaż widzę i słyszę, że to nie do końca prawda. Jakby za nic nie mogli przyznać, że coś jest do kitu, że nie idzie po ich myśli. I nie chcą słuchać, bo są zajęci opowiadaniem, jak im jest dobrze. W każdej kwestii jest dobrze. Właściwie to super. Więc słuchałam, potakiwałam i się uśmiechałam…

Nie mówię, że nam idzie super – od początku szło po grudzie. Ale się odbiliśmy. Ostatnie pół roku było okropne: spalony silnik, utrata pracy przez Marcina, zepsuty komputer, w pierwszych dniach po przyjeździe do Polski padł nam aparat fotograficzny a już w Danii popsuła mi się komórka. Ale stoimy na nogach. Jest na rachunki, jedzenie i leki. Oczywiście można prychnąć – e tam, jeździcie starym samochodem i nie macie własnego domu. No nie, nie mamy – ale kto ma w Polsce? I to za pensję przez siebie zarobioną, a nie od mamy , taty czy rodziny? Bo my wszystko sami kupujemy i nikt nas nie sponsoruje. Nikt. Sami meblujemy mieszkanie, sami kupujemy sprzęt (od sztućców do telewizora i tego wspomnianego samochodu) i sami wybieramy i wykupujemy wakacje. O rachunkach i podatkach nie wspomnę. I dopóki w Polsce nie będzie tak, że nie będę musiała się martwić o jutro, to raczej nie wrócę. Bo ja nie wyjechałam, żeby się dorobić, ale żeby godnie żyć.

Poważnie się zrobiło. kończę temat.

Moja kochana mamusie wychodzi za mąż :D Już za parę dni. Szkoda, że nie mogę przy tym być, ale serduszkiem i myślami będę!!

Ps: Marcin rozpoczął dziś nową pracę :)

statystyka