Początek 2008 roku
Styczeń minął pod znakiem pracy – w SteamLine było zajęte, zdarzyło się pójść w sobotę do pracy… to także poznawanie nowych ludzi tamże przez Ilonkę. To też miesiąc dzikich rajdów po sklepach odzieżowych. Pod koniec miesiąca sklepy atakowały promocjami na każdym metrze normalnie! A że mieszkamy w centrum… Ten miesiąc może podsumować moja wypowiedź: No co – w tym tygodniu kupiłam tylko t-shirta!
Luty był też zabiegany, ale inaczej – w każdy weekend coś: a to urodziny Hansa, to jakaś okazja na proszoną kolację u Janki, urodziny Christine, a to firmowe wyjście do kina i na drinka
i się kręciło. To także ostateczne wyrzucenie dwóch bardzo gadatliwych osób ze SteamLine.
Marzec to już myśli o przyjeździe do Polski. Aczkolwiek po drodze trza było zwizytować postępy na budowie u Janki – już same roboty wewnątrz. Udało się także wyskoczyć z Wayne’m na pogaduchy na miasto – znalazłyśmy knajpę, gdzie wszystko nie jest doszorowane, nie jest metalowo-plastikowe, halogeny nie czają się co metr, słowem, tak swojsko… W końcu zrewanzowlismy się kolacją Jance i Per’i.



