Posts Tagged ‘bagietki’

Hiszpania – centrum / starówka w Walencji

niedziela, Grudzień 20th, 2009

W Walencji uwielbiają bagietki. Bagietki wszelakiej wielkości… o ciemnym pieczywie można zapomnieć. W piekarno-cukierni można za to zaopatrzyć się w przeróżne ciasteczka i rogaliki-croissant. Dooobre :) Niestety nim się zdecydowałam zrobić zdjęcie – już go nie było. Mówię o torcie z przystrojeniem w bramkę od piłki nożnej z balonikami. I nie było to płaska kompozycja :O

W niedzielę znów zalegliśmy na plaży. Woda – słońce – kukurydza. Ciepłooooo … a w ramach ruchu wieczorny spacer do pasa zieleni i urzędowanie na placu zabaw :)

Poniedziałek to wyprawa na starówkę-centrum. Nowsza część robi wrażenie rozmachem budowli. Te wielkie partery, zdobienia, place…
Starsza część miasta charakteryzuje się wąskimi uliczkami.  Domy są wysokie, więc wypatrywanie zabytków było dość ciężkie. Zwłaszcza, że kościoły tamtejsze stykają się z innymi budynkami. Jeśli coś interesującego się widziało, trzeba było od razu podążąć za widokiem :) O ile nie stało się na jakimś placu, to trudno często było zrobić zdjęcie – z braku miejsca wlaśnie. To co odróżnia stare budynki polskie a hiszpańskie to rodzaj budulca. W Polsce to ciemne cegły, w Hiszpanii – jasne (tudzież jakieś jasne kamienie). Coś innego :) i tak, warte zobaczenia. Szkoda, że tak poszliśmy bez przygotowania – może warto byłoby wcześniej pójść do jakiegoś punktu informacyjno-turystycznego. A tak, nasza wycieczka była bardzo chaotyczna: na początku z mapą, potem co przyciągnęło nasz wzrok… i tak się błakaliśmy :)
Weszliśmy do katedry – 4 euro od osoby + dokument jako depozyt za urządzonko, przypominające starą komórkę. W katedrze w rożnych miejscach mozna było napotkać numery – wciskając określony numer i przystawiając ‘telefon’ do ucha, można było odsłuchać opis/historię danego obiektu/części. Duża budowla. Warta odwiedzenia.

Na koniec zgłodnieliśmy i przysiadliśmy przy stoliku w dość wąskiej uliczce. I tak za 10 Euro od osoby mieliśmy przystawkę, danie główne i deser. Pyszniutkie. Ku przestrodze napiszę, że jeśli zamówicie kiedyś młode kalmary w cieście – mogą na was patrzeć z talerza… Ania za to już po przystawce (paella) już była dość najedzona… w końcu napiłyśmy się sangrii z owocami. Mniam.

statystyka