Archive for Marzec, 2009

Wiosenne myśli

niedziela, Marzec 22nd, 2009

Jak widać – zmiana wyglądu bloga. Ciemne bonzai widniało rok, czas na zmianę. Wiosna kalendarzowa się zaczęła. Troszkę może teraz galeria nie pasuje, bo zdjęcia obrabiałam pod czarne tło, ale co tam. Zmiana to zmiana. Czas na zielonkawy papier.

Człowiek przeprowadzając się do innego kraju myśli, że pewne rzeczy mu się już nie zdarzą. Dajmy przykład taki – chcą mnie odwiedzić świadkowie Jechowy a ja odpowiadam krzywo po duńsku, że moja znajomość języka nie pozwala mi na toczenie dysput teologicznych. No bo nie pozwola, to nie kłamstwo. Tak sobie myślę, że tak bym powiedziała. Człowiek myśli, że jest spryciuszkiem. Błąd. Nie przewidziłam, że może przyjść świadek Jehowy, który jest Polakiem i mieszka w Danii. To właśnie się nam zdarzyło. Pani nawet miała gazetkę i książeczkę po polsku: Jak powstało życie? Przez ewolucję czy stwarzanie? Człowiek nie zna dnia i godziny… Nie doczytałam książeczki do końca, bo jej tendencyjność i bijąca jednostronność mnie odrzuciła ostatecznie po około 50 stronach.  Przedstawione zostają same wypowiedzi ‘za’ tytułowym stwarzaniem, żadnej ale to żadnej wypowiedzi krytycznej. I tym książka u mnie przegrała.
Dziełko twórców anonimowych usiłuje dowieść, że ewolucja jest niedorzeczna i matematycznie niemożliwa, by się dokonała. Co innego stwarzanie – wszystko przecież wskazuje, że za wszystkim stoi ‘Wielki Kreator’ a człowiek istnieje na Ziemii około 6 000 lat. Zawsze rozbawia mnie fakt, jak niektórzy nie dopuszczają do siebie myśli, iż  dalecy przodkowie człowieka inteligencją równali się z dzisiejszymi małpami. O wyglądzie nie wspomnę, bo ponętny to widok nie był, chociażby taki homo erectus. Chociaż – jak by się dobrze rozejrzeć, niektórzy na tym poziomie zostali :D Jakby niektórym urągało to ich godności i tak pomocna zdaje się być teoria kreacjonizmu – człowiek został stworzony, od razu zaistniał w postaci ‘doskonałej’. Odcina się przez to od zwierząt. Człowiek jest przecież taki wyjątkowy. Cudeńko normalnie, mucha nie siada. Ha, ha.

‘Do tej pory żyją szympanse, goryle i orangutany, a nie ma żadnych ” małpoludów’ (małpy człekoształtne, małpopodobni przodkowie – z wyjaśnienia wcześniej i tu się rodzą nieporozumienia chyba). Czyżby wyginęły  wszystkie młodsze i podobno bardziej rozwinięte ‘ogniwa pośrednie’ między stworzeniami podobnymi do małp a człowiekiem współczesnym, a pozostawiając niższe w rozwoju małpy człekokształtne?”

No i ściana, bo :
* 1) wg kreacjonizmu – skoro nie ma żyjących ‘ogniw’ to znaczy, że one nie istniały…
* 2) przecież nie od małp człowiek pochodzi a małpy nie pochodzą od ‘małpoludów’.
I to powtarzanie słowa ‘małpoludy’ jako próba dyskredytacji… a nie ładnie tak mówić o przodkach, nie ładnie :P
I z jaką maniakalnością w tej książęczce, obstawia się o niemożliwości matematycznej ewolucjonizmu. Tylko kto mówi o jakiejś losowości? Mnie nigdy ewolucja nie kojarzyła się z przypadkowością…  Przyroda ma swoje prawa i one nie są bynajmniej losowe. I do tego odnoszę wrażenie, że autorzy usiłują wcisnąć czytelnikowi, iż skoro nie możemy dostrzec ewelucji wokół siebie to ona nie istnieje. Jakby ewolucja przebiegała w ciągu paru lat czy pokolenia. Ale w ‘Wielkiego Kreatora’ mam uwierzyć, bo skoro nie można czegoś wytłumaczyć, to logiczne, że zostało stworzone. Bardzo wygodne twierdzenie.Tylko że ja osobiście uważam, że nauka dopiero postawiła pierwsze kroki i wiele rzeczy jest jeszcze do wyjaśnienia. Cierpliwości. Np skamieliny bada się może jakieś 150 lat i wiele jeszcze do odkrycia zostało.
Mam wrażenie, iż kreacjonizm opiera się tylko na krytyce ewolucjonizmu. A jakie dowody ma kreacjonizm? Taki, że wielu rzeczy nie można wyjaśnić? Oznaczałoby to, że skoro kiedyś nie było mikroskopów i nie widziano bakterii czy wirusów to one nie istniały? Tak by wskazywała logika stwarzania. Tak, ludzie nauki popełniają błędy, zdarzaja się mistyfikacje. Ale wysłuchuje lub czytam jako kontrę to, że dowodem na to, że ludzie powstali jest  to, że najstarsze szczątki słowa pisanego wynoszą 6 000 lat. Wniosek – analfabeci to nie ludzie :P. Skoro jakaś kultura nie umiała pisać, to oznacza, że nie isniała?  To w sumie mamy sporą szansę nie isnieć za parę tysięcy lat. Wystarczy, że dyski padną, papier do najtrwalszych nie należy. O pozostałościach się powie, że właściwie to tak dobrze nie wiadomo do czego służyły – dyski mogą zostać uznane za byliżej nieokreślone zabawki czy gadżety a książki za nadrukowany papier toaletowy, bo niemożliwe, by takie bzury tam wydrukowane ktoś traktował poważnie :P
I  jak mamy jako rasa iść do przodu? Kiedy ludzie stukną się w te puste łby? Tak naprawdę to daleko od lepianek i jaskiń nie odeszliśmy. A przeraszam. Pojawiliśmy się zapewne od razu w domach, krowa ryczała stojąc w zagrodzie, pies machał ogonem znająć od razu swoje miejsce. Przy nodze jakże doskonałej istoty – człowieka…
Kończę ten temat, bo się denerwuje niepotrzebnie.

Marcin wrócił z Zabrza. I w sumie nie wiadomo co dalej. Lekarz nie ma chyba pomysłu na dalsze leczenie. Tjo znaczy ma jeden pomysł – leczenie dożylne. To oznacza minimum dwa tygodnie w Polsce. Tylko, że poprzedni lekarz mówił, iż to ma sens w początkowym etapie leczenia… jesteśmy w kropce. Objawy boreliozy ciągle są ale nie nasilają się ani nie zanikają. To oznacza, że  obecny zestaw antybiotyków nie zabija wszystkich bakterii. Tyle, że chwilowo ich ilość się nie zwiększa. Do czasu, bo w końcu się uodpornią.

Przeczytałam Wyrd Sisters i Piramidy Terry’ego Pratchett’a. Lepiej późno niż wcale ^^

“He didn’t take any notice!” whispered Tomjon. “A born critic,” said the dwarf.

‘You said the mountains were honeycombed with dwarf mines’, said Tomjon. “You said a dwarf could tell wherever he was in the mountains.’
‘Underground, I said. It’s all a matter of strata and rock formations. Not on the surface. All the landscape gets in the way.’
‘We could dig you a hole,’ said Tomjon.

Król dowiedział się już z podsłuchanej rozmowy, że Grinjer ma dwadzieścia sześć lat, nie znalazł nic, co mogłoby zahamować nipowstrzymany rozwój trądziku, i że mieszka razem z matką. W domu wieczorami wykonuje modele. W głębi serca ma nadziję, że pewnego dnia spotka miłą dziewczynę, która zrozumie , jak ważne jest idalne odwzorowanie wszystkich detali ceremonialnego sześciokołowego wozu, która potrzyma mu słoik z klejem i zawsze chętnie użyczy kciuka, gdy niezbędny będzie stały nacisk, póki klej nie wyschnie.

Król zbliżył się ku niemu nonszalanckim krokiem, który powinien przekonać mistrza budowniczego, że jest wśród przyjaciół. O nie, pomyślał Ptaclusp, zamierza Pamiętać Moje Imię.

Przygotowując się na film, przeczytałam Coralinę Neila Gaimana. Uwielbiam takie klimaty ^^  nieco jak w American McGee’s Alice. Tylko tutaj mamy do czynienie z Drugim Domem a właściwie Drugą Matką. Mam nadzieję, że film podąży śladem pierwowzoru. Inna sprawa, czy będzie mi to zobaczyć w kinie. W Koldingu puszcza się ‘pewniaki’ czyli bardzo dużo histori dla dzieci, komedie, melodramaty i cosie, które mają w obsadzie nazwiska znane.

Zima 2009

sobota, Marzec 14th, 2009

Poprzednio zapomniałam napisać o jednym – jak byliśmy u Ani wymienić się spóźnionymi prezentami, spytała się nas, co chcemy na obiad. Chyba sama nie wierzyła, jak poprosiliśmy o szwedzkie danie z kiełbaski / svensk pølseret. To takie danie…  studenckie – mamy z Marcinem do niego słabość.

Marcin zrezygnował z pracy w Lidlu. Użeranie się z niemieckim kółkiem wzajemnej adoracji nie było tego warte. Marcin rozpoczął walkę o bezrobotne od gminy i z ubezpieczenia prywatnego.

Pogoda zaskoczyła. Nie spodziewałam się już śniegu, a jednak… tylko raz spróbowałam pojechać rowerem. Śnieg i jazda rowerem pod górkę to nie jest to, co Agnieszki lubią najbardziej.

Z Andzejem, Adrianem i Asią urządzamy sobie wieczorki filmowe. Mieliśmy serie mnie lub bardziej udane. Nie ułatwia sprawy fakt, że mamy wszyscy dość odmienne gusta w tej kwesti. Ale próbujemy :)

Została podjęta próba nauki w brydża. Potrzebujemy jedną osobę, tj Adrian, Marcin i ja. Asia stanowczo odmówiła a  Andrzej z grzeczności spróbował raz. Stwierdził, że w to grają emeryci i na to ma jeszcze czas.

Znów zawitała Ela do Andrzeja. Wydaje się, że już bardziej przekonana do przyjazdu tutaj. Andrzej szalał w pokera na internecie. Muszę przyznać, że dobrze mu szło. Chociaż zapiera się, że to samo zło. Ale nie przerwał partyjki nawet podczas obiadu :P

Zapisaliśmy się do spółdzielni, do której należy Andrzej. Za rok plus minus, chcemy zmienić mieszkanie. Wybraliśmy metraż i zostaliśmy zapisani do kolejki oczekujących.

Stwierdziliśmy, że trzeba przestać tylko gadać i podjąć w końcu jakieś kroki co do zmiany stanu cywilnego. Na razie mamy przetłumaczone akty urodzenia i zamówiliśmy obrączki miarowe, co byśmy wiedzieli jakie wielkie palce mamy :P na wypadek kupna na odległość :P   Do urzędu chcemy iść tutaj w Kolding. Wesele niet i basta.

A co do wyjazdu. Stwierdziliśmy, że może w tym w roku Hiszpania lub Portugalia. Niestety, w katalogach znalazłam tylko pokoje bez aneksów kuchennych. A dopóki Marcin się leczy, taka opcja nie wchodzi w grę. Do tego same wielkie kompleksy hotelowe, najmniej sto-ileś tam pokoi. Masakra. Aneksy kuchenne w większej ilości, oprócz Grecji, dają także w Chorwacji. I juz myślałam, że na tym stanie, ale Ania nam powiedziała, że ona chce do Hiszpanii. Pod koniec sierpnia, dzieje się w miejscowości zwanej Buñol ciekawa rzecz. A jak zamawia sie teraz bilety lotnicze, to za całkiem przyzwoite pieniądze można się tam dostać. A w hostelach jest dostęp do kącika kuchennego. Grunt to pomysł. :P To może pojedziemy razem?? – padło pytanie. Czemu nie :) Przy okazji wizyty Ania dowiedziała się, co to Allegro. I że dają tam tanie gitary Gibson Les Paul – marzenie Ani :)

Patrz –› Galeria

Przejdę płynnie do następnej kwesti – kurs korona duńska/polski złoty w końcu dla nas bardzo korzystny. Nawet bardzo korzystny. I się utrzymuje powyżej 60 zł za 100 kr od przynajmniej miesiąca. Rok temu to było około 42-45 zł za 100 kr…

Niestety zwolnienia zataczają coraz dalsze kręgi. Janka zwolniona, co dość drastycznie zmiania ich sytuację. Swingers Klub nie rozwinął zamierzonego zamachu. W sumie oboje z Marcinem myśleliśmy, że siedzą w tym temacie z Per’em nieco głębiej, ale okazało się, że dość powierzchownie. Janka chce otworzyć coś innego. Plany rozpoczęte i realizowane w przyspieszonym tempie.

Nadal oglądamy StarGate. Pojawili się Tok’ra i syn Ra, Heru’ur, Apofis ma syna… Serial się rozkręca. Intrygi, intrygi…

statystyka