Warszawa wschodnia
Pierwszy etap podróży do Krakowa mam za sobą. Dojechałem do Warszawy, a dokładniej do dworca Warszawa Wschodnia. Podróż minęła mi spokojnie, pierw w jakimś wagonie dla palaczy z którego zaraz uciekłem. Bo choć sam palę, to tam zapach nikotyny był tak duszący, że uciekłem.
Stanowczo odwykłem od widoku obskurnych, brudnych i śmierdzących dworców. Nie wspominając o karkunach, żulach i innych… W sumie od momentu wejścia na dworzec mój instynkt pilnie śledził otoczenie w poszukiwaniu potencjalnego zagrożenia. W końcu idąc pomiędzy zdechłymi, zamkniętymi knajpkami znalazłem coś, co było otwarte. Taki mutant z żarciem, net cafe i automatami do gier. Napiłem się herbaty i postanowiłem wymyślać, coś żeby się nie włóczyć po dworcu. Jedzenia nie mogę żadnego zamówić ze względu na dietę, więc postanowiłem skorzystać z netu…
Teraz czekam na pociąg do Krakowa, żeby przekonać się co to znaczy “miejsce siedzące” bo innych nie ma… Na dodatek zapomniałem doładować komórki, więc nie będę dzwonił do domu, co by dwa ostatnie paski zostały na wypadek jakiejś głębszej potrzeby…
Mam jakiś nostalgiczny nastrój, mam nadzieję, że mi minie …



